Summarize

505 KM czystej wydajnościWłaściciele i dzierżawcy dużych gospodarstw coraz częściej szukają maszyn o mocy ponad 500 KM, gdyż pomimo wysokiego jednostkowego spalania ich wydajność w przeliczeniu na powierzchnię uprawionych pól lub wykonaną pracę jest znacznie większa niż tradycyjnych ciągników.

- W zeszłym roku doszliśmy do wniosku, że aby przyspieszyć prace polowe i zarazem przejść na głęboką uprawę bezorkową musimy mieć odpowiedni agregat. Stąd zakup czterobelkowego agregatu uprawowego Horsch Tiger 6 AS. Po jego nabyciu zdaliśmy sobie sprawę, iż przejście na technologię bezorkową z takim narzędziem będzie od nas wymagało również inwestycji w nową znacznie większą siłę pociągową dla Tigera - mówi Marcin Biesiada, prezes spółki Agro Bledzew w powiecie międzyrzeckim, w woj. lubuskim. Gospodarstwo użytkuje 2500 ha gruntów ornych, częściowo dzierżawionych i częściowo własnych. Na polach główną uprawę wykonuje się agregatem uprawowym Horsch Tiger ciągniętym przez przegubowego New Hollanda T9.505 o mocy maksymalnej 507 KM. Ciągnik ten rozpoczął pracę w połowie 2012 roku i w ciągu połowy pierwszego sezonu już wypracował prawie 400 motogodzin.
Tygrys potrzebuje mocy
Horsch Tiger 6AS o szerokości 6 m ma cztery rzędy zębów, które - jak wyjaśnia Marcin Biesiada - zagłębiane są podczas głównych upraw na 25 cm. Dlatego do uprawy z prędkością 12 km/h potrzeba sporo ponad 400 KM. Próbowaliśmy ten agregat z ponad 300-konnym ciągnikiem tradycyjnym i nie był on w stanie uzyskać odpowiedniej prędkości roboczej.  Producent agregatu ważącego 7 t, o długości prawie 8 m podaje, że minimalne zapotrzebowanie na moc dla tego narzędzia wynosi 300 KM, a maksymalne 550 KM. Dlatego przegubowy ciągnik stał się nierozłącznym wręcz towarzyszem Tigera. Marcin Biesiada podkreśla, iż – wydajność tego zestawu jest o 100 proc. większa niż wydajność tradycyjnego ciągnika z pługiem. Przed zakupem nowego ciągnika i agregatu w czasie dwóch  zmian, czyli 22 godzin pracy, oraliśmy do 50 ha. Teraz w tym czasie o połowę krótszym uprawiamy ten sam areał. Nawet nie wspominam, ile przerw było podczas orki i jak trudno nam się było wyrobić na czas. Z Tigerem i T9 wszystko po prostu idzie normalnie, teraz możemy po prostu zaplanować prace na polu i być pewni, że damy radę na czas. Do zaorania 50 ha, do baków ciągników trzeba było nalać ok. 1000 litrów. Natomiast T9.505, którego spalanie przy pełnym obciążeniu silnika wynosi ok. 90 l/godzinę zużył na uprawienie 50 hektarów ok 550 l, więc spalanie w przeliczeniu na jeden hektar wynosi ok. 11 l ON. Co tu dużo mówić, to jest najbardziej oczywista oszczędność.
Prezes Biesiada zdradza, że w najbliższych latach powierzchnia uprawiana bezpłużnie będzie rosnąć w stosunku do powierzchni oranej. Dlatego tak duża wydajność zestawu T9 z Tigerem jest potrzebna. Jednak prezes Agro Bledzew nie zamierza postawić pługów w krzaki. Uważa, że pług stosowany co kilka lat na danym polu zlikwiduje wszystkie niedoskonałości i błędy, jakie mogą się pojawić w uprawie lub np. przy rozlewaniu gnojowicy.
Ważny jest komfort operatora
Ciągniki New Holland serii T9 mają w kabinie podłokietnik SideWinder, taki sam jak podłokietniki w kombajnach tej marki. Dlatego trzej operatorzy 505-tki z Bledzewa nie mieli problemu z opanowaniem obsługi ciągnika. Nie muszą też kontrolować, na którym biegu jedzie ciągnik. Jest on wyposażony w przekładnię PowerShift z automatyczną sekwencyjną zmianą przełożeń w spoaób umożliwiający zachowanie prędkości roboczej przy jak najniższym spalaniu. Aby włączyć automatykę zmian przełożeń wystarczy wcisnąć przycisk na dżojstiku oznaczony literą A. Praktycznie na polu, jak opisują działanie Piotr Sąsiadek, jeden z operatorów – Po wciśnięciu tego guzika i opuszczeniu narzędzia skrzynia przekładniowa automatycznie zredukuje bieg lub wrzuci wyższy, aby utrzymać prędkość roboczą w trudniejszych warunkach lub zmniejszyć obroty, gdy ciągnik ma lżej.
Przy zakupie ciągnika Marcin Biesiada zdecydował się na firmowy układ jazdy równoległej. Ja podkreśla - Przy sześciometrowym narzędziu uprawowym ciągniętym przez traktor z jadący z prędkością 12 km/h automatyczna jazda po wyznaczonej ścieżce, aby nie robić nakładek jest wręcz konieczna. Wraz z upływem czasu koncentracja operatora maleje, a komputer działa cały czas dokładnie tak samo precyzyjnie. Prezes Biesiada jest przekonany, że  jazda po wyznaczonych przez GPS liniach pozwala nie tylko precyzyjnie poruszać się po polu bez nakładania się przejazdów, ale przede wszystkim nie tracić nic z ogromnej wydajności.
Niebieskie serce
Pod maską New Hollanda T9 kryje się prawie 13-litrowy diesel Cursor 13. Jest to jednostka napędowa spełniająca najostrzejszą normę czystości spalin Euro III B, dlatego o czystość wylatujących z potężnego komina spalin dba układ redukcji katalitycznej – SCR. Aby działał poprawnie ciągnik potrzebuje uzupełniania AdBlue w zbiorniku z niebieskim korkiem. Nie można go pomylić nie tylko ze względu na kolor korka, ale także średnicę wlewu. W przypadku wlewu do zbiornika AdBlue średnica jest znacznie mniejsza niż we wlewie zbiornika na olej napędowy. To rozwiązanie nie przysparza najmniejszych kłopotów podczas tankowania. Ciągnik tankowany jest w gospodarstwie, a zużycie AdBlue jest tak skalkulowane, żeby napełniać zbiornik z niebieskim korkiem przy co drugim tankowaniu oleju napędowego. W gospodarstwie Agro-Bledzew AdBlue składowane jest w 1000-litrowym zbiorniku w warsztacie. Jak mówi Marcin Biesiada uzupełniają główny zbiornik niezbyt często, ale zakup od razu większej ilości przekłada się na korzystniejszą cenę.

Co ciekawe, ciągnik pracuje tylko na pojedynczych oponach o rozmiarze 710/75 R42. Jak podkreśla Marcin Biesiada – u nas gleby nie są zbyt ciężkie, dlatego takie ogumienie w zupełności wystarczy. Dlatego, jak sprawdzałem poślizg w normalnych warunkach nie przkeracza 2 – 4 %. Rolnik, który osobiście przepracował tym ciągnikiem kilka godzin, podkreśla, iż w normalnych warunkach polowych pojedyncze ogumienie wystarczy, jeśli koła mają dużą średnicę i opona ma wysoki profil, a takie właśnie ma T9.505 w Bledzewie. Natomiast zeszła jesień, kiedy trzeba było wykonać uprawę po kukurydzy w październiku przekonała rolnika do poszukania ogumienia bliźniaczego, gdyż potężna moc nie mogła być odpowiednio przeniesiona na glebę. Marcin Biesiada planuje jego zakup, nawet jeszcze w tym roku, ponieważ w mokrych warunkach późnojesiennej uprawy. – Zbyt dużo paliwa idzie w powietrze, na kręcenie kołami w miejscu – obrazowo wyjaśnia.

Jak przyznaje Jarosław Jakubowski, kierownik filii firmy Raitech w miejscowości Przytoczna, który sprzedał T9.505 do gospodarstwa w Bledzewie, koszt utrzymania ciągnika pozytywnie zaskoczył użytkownika. - Koszt wymiany olejów i filtrów jest porównywalny do największych tradycyjnych maszyn o mocy ok. 300 KM. Materiały eksploatacyjne do pierwszego przeglądu po 300 motogodzinach kosztowały 2500 złotych netto - wylicza Jakubowski.

Jak przyznaje Jarosław Jakubowski jego pierwszym zmartwieniem, był nie sama obsługa posprzedażna ciągnika, ale konieczność zapewnienia „w razie czego” ciągnika zastępczego. Jesteśmy dilerem, który zapewnia klientowi pomoc w postaci ciągnika zastępczego w trudnych sytuacjach. Dlatego uspokoiłem się jak otrzymałem informację, iż w naszym innym punkcie mamy maszynę, także przegubową o nieco niższej mocy, którą mógłbym udostępnić w razie unieruchomienia T.9-tki – podkreśla Jarosław Jakubowski.



Komentarze

Skomentuj