Summarize

świnie

Produkcja polskiej wieprzowiny nie jest obecnie w najlepszej kondycji i wymaga wielu zmian, które przywrócą jej najlepszą postać.

Obszar produkcji wieprzowiny wymaga w Polsce dużo pracy. Gołym okiem widać, że pogłowie spada, a import rośnie. Do kraju trafia nie tylko coraz więcej żywca, ale także warchlaka. Na razie mało kto o tym mówi, ale tygodniowo do Polski wjeżdża ok. 100 tys. warchlaków, które w różnej formie trafiają do rolników – nakreślił problem Roman Miler, wiceprezes PKM Duda podczas panelu „Innowacyjność w branży mięsnej - przyszłe kierunki rozwoju sektora" podczas VI Forum Rynku Spożywczego i Handlu.

Zdaniem Milera sytuacja nie poprawi się w najbliższym czasie, a wpływ na to ma wiele czynników, których poprawa leży w gestii Państwa. „Duża praca w tym zakresie leży po stronie legislacyjnej. Mam zwłaszcza na myśli przepisy dotyczące ochrony środowiska. Normy obowiązujące przy uruchamianiu nowych ferm, a szczególnie tzw. ferm matczynych - zarodowych, to obecnie „droga przez mękę". Pozwolenie zintegrowane jest zmorą każdego potencjalnego inwestora czy przedsiębiorcy. Dlatego firmy uciekają od tego rozwiązania, opierając swoją działalność na tuczu kontraktowym” – tłumaczy.

Duży problem mają także małe, a nawet średnie ubojnie. Według Milera w polskiej branży rzeźnianej nie ma już dla nich miejsca. Obecnie liczy się tylko struktura sprzedaży, w której najważniejsza pozycją jest eksport. Mniejsze podmioty nie mogą pozwolić sobie na znalezienie docelowych rynków zbytu, a ich możliwości i siły przetargowe są zbyt niskie, by utrzymać się na rynku.

Aby poprawić kondycję branży niezbędne są działania rządu, który jako jedyny w tej sytuacji ma możliwość otwierania nowych rynków dla polskiego mięsa i „udrażniania kanałów sprzedaży”. Zdaniem Milera największą szansą i kluczowym kierunkiem dla polskich producentów jest Unia Celna i Azja. Jeśli jednak ma dojść do współpracy z tymi rynkami, to musi ona się rozpocząć od działań rządu.



Komentarze

Skomentuj