Summarize

ptaki nad polami

Polityka rolna Unii Europejskiej przyczyniła się do załamania populacji wielu gatunków europejskich ptaków. Najnowsze badania pokazały skalę problemu, a na domiar złego eksperci nie widzą żadnych oznak poprawy.Ptaki od pokoleń umilały czas i cieszyły uszy mieszkańców wsi i miasteczek. Lecz teraz, wcześniej wszechobecne - odgłosy czajki i chociażby widok synogarlicy, stały się szalenie rzadkim doświadczeniem dla osób przebywających na prowincji.

Pan-europejski System Monitoringu Pospolitych Ptaków (Pan-European Common Bird Monitoring Scheme) poprzez przeprowadzone badania ilościowe pokazał, że dziś szanse na spotkanie któregokolwiek z 36 gatunków ptaków polnych w Europie (w tym na przykład czajki, świergotka łąkowego czy skowronka) są zadziwiająco niskie. Drastyczny spadek liczebności ptaków polnych z 600 do 300 milionów nastąpił na przestrzeni niespełna 30 lat (1980-2009). Taka 50% redukcja jest, w ocenie badaczy, skutkiem dużych zmian jakie zaszły w rolnictwie większości zachodnioeuropejskich krajów na skutek wprowadzenia zasad unijnej polityki rolnej.

Celem radykalnego podniesienia poziomu produkcji rolnej w Europie, na potęgę karczowano zarośla, osuszano tereny podmokłe, zaorywano ugory - pozbawiając tym samym ptaki polne gniazd i pożywienia. Zginęły olbrzymie ilości makolągw, dzikich gołębi i czajek.

Jednym z najciężej doświadczonych przez ów proces krajów jest Wielka Brytania. Za przykład mogą posłużyć kuropatwy. Ich liczebność w Europie spadła o 82% (z 13,4 milionów do ledwo 2,4 mln). Natomiast w Wielkiej Brytanii populacja skurczyła się aż o 91%.

Takie statystyki szef systemu monitoringu ptaków, Richard Gregory, określił jako szokujące. Jesteśmy o krok od zagłady wielu ptasich gatunków, a nikt do tej pory nie zdawał sobie z tego sprawy.

Gregory podkreślił, że na taką sytuację wpływ ma wiele czynników. W przypadku kuropatw problemem okazała się intensyfikacja rolnictwa, która przyczyniła się do wyginięcia ogromnych rzesz owadów stanowiących ich pokarm.

Ponad 50% spadek populacji szpakowatych z 84,9 do 39,9 mln był wynikiem wycinki lasów, a co za tym idzie niszczenia gniazd. Na złą sytuację czajek (52% spadek) wpłynęła bezwzględna polityka melioracyjna.

Spadek liczebności ptaków to jedna z czterech największych katastrof europejskiego ekosystemu, ale został on wywołany przez forsowną politykę rolną narzuconą przez rządy, a nie samych rolników. Wielu z nich czynnie walczy o przywrócenie dzikich ptaków naturze, ale nie są oni w stanie osiągnąć widocznych rezultatów bez dofinansowania z środków publicznych.

To pierwsze tak szeroko zakrojone badania liczebności ptaków polnych, nikt nie spodziewał się aż tak porażających wyników. Richard Gregory przekonuje, że teraz za normalną uznajemy sytuację, która za czasów naszych dziadków była nie do wyobrażenia. Taką jest na pewno spadek liczby dzikich ptaków na polach o 300 milionów osobników. Dzieje się coś bardzo złego ze środowiskiem naturalnym, działamy w nim niewłaściwie.

Mało prawdopodobna wydaje się poprawa sytuacji w najbliższym czasie. W Polsce, tak jak w innych nowych krajach członkowskich, wprowadzane są obecnie do rolnictwa zasady i przepisy, które w zachodniej części kontynentu przyczyniły się do takiego a nie innego obrotu sprawy. Gdy wejdą one w życie i zakorzenią się na dobre, dalsze straty dla natury są nieuniknione. Należy podjąć kroki celem rozważenia wpływu obecnie prowadzonej polityki rolnej na środowisko.

Ptaki giną cicho, bez rozgłosu. 50 lat temu hitem stała się książka "Cicha wiosna", która opowiada o zabójczym wpływie pestycydów na amerykańskie środowisko. Stała się ona zaczynem ruchów ekologicznych po obu stronach Atlantyku. M.in. dzięki niej wprowadzono zakaz produkcji DDT. Lecz ówczesne straty w środowisku naturalnym w porównaniu do obecnych wydają się śmiesznie niskie, choć zyskały dużo większy rozgłos.

W bieżącej debacie dotyczącej polityki rolnej brakuje szerszej perspektywy, która ukazałaby coś więcej niż czysto ekonomiczny rachunek zysków i strat. Jeżeli teraz nie zadbamy o różnorodność biologiczną fauny, przyszłe pokolenia będą mieszkać w innym, uboższym świecie.



Komentarze

Skomentuj