Minister Jim Paice wezwał do oznaczania kraju pochodzenia żywności używanej do przyrządzania posiłków w restauracjach i innych punktach gastronomicznych.
Zdaniem Paice’a wiele produktów posiada już oznaczenia tego typu, ale wciąż można zrobić więcej w tym zakresie.
18 miesięcy temu w Wielkiej Brytanii wprowadzone zostało dobrowolne etykietowanie żywności, choć do tej pory niewielu producentów z niego skorzystało. Minister powiedział, że etykietowanie umożliwi konsumentom {open_cytat}„dokonywanie świadomych wyborów dotyczących metod produkcji, ochrony środowiska i jakości żywności”{close_cytat}
W tym samym czasie wysiłki innych krajów koncentrują się raczej na wyróżnianiu produktów regionalnych, niż podkreślaniu różnic między krajami. Oznaczenia lokalne są jednak bardzo często mylące. Mimo to nie brakuje chętnych na żywność produkowaną lokalnie, co sugeruje świeżość i wsparcie okolicznej produkcji.
Organizacja Defra proponuje całemu przemysłowi spożywczemu definicję produktu lokalnego jako „wytworzonego w promieniu 30 mil (50 kilometrów) od punktu gastronomicznego”.
Po śledztwie prowadzonym w 2011 roku przez kontrolerów handlowych okazało się, że aż 18% oświadczeń lokali gastronomicznych co do pochodzenia żywności było niezgodnych z prawdą, a kolejne 14% było nieweryfikowalnych. Problemy z bezpieczeństwem żywności i jej pochodzeniem dotyczą nie tylko Wielkiej Brytanii, gdzie dodatkowo koszty produkcji rolnej wciąż rosną.