Emocjonalne spotkanie dolnośląskich rolników z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim we Wrocławiu przerodziło się w jedną z najbardziej dramatycznych debat ostatnich miesięcy. Padły konkretne ostrzeżenia o cenach – pszenica po 660 złotych za tonę, mleko po 1,50 złotych za litr – i prognozy, że część gospodarstw może nie przetrwać do żniw.
Spotkanie odbyło się 18 lutego we Wrocławiu, zorganizowane przez Dolnośląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego oraz NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Po godzinnej części oficjalnej sala przeszła do konkretnych problemów sektora, gdzie emocje sięgnęły zenitu.
Bogusław Barnaś, rolnik z okolic Legnicy, otworzył dyskusję wskazaniem na zaległości jednej z firm skrobiowych wynoszące 15 milionów złotych wobec lokalnych producentów. Zdecydowanie odrzucił propozycje kredytów jako rozwiązanie problemów branży.
„Wy tu przedstawiacie kredyty, kredyty, kredyty. My chcemy prowadzić gospodarstwo rolne, pracować uczciwie i mieć należytą zapłatę. Nie kredyty” – mówił rolnik. Dodał także: „Banki tylko czekają, żebyśmy weszli w kredyty, a oni później przyjdą po nasze grunty”.
Minister Stefan Krajewski przyznał podczas spotkania, że obecny wskaźnik dochodu 5,5 tysiąca złotych z hektara przeliczeniowego stanowi duże wyzwanie dla rolników. Rzecznik NSZZ przekazał szefowi resortu dziesięć postulatów, z których połowa dotyczy tarczy antykryzysowej.
Rolnicy podkreślali, że kontrakty na 670 złotych za tonę zboża nie pokrywają w żaden sposób kosztów produkcji. Ostrzegali również, że jeśli sytuacja się nie zmieni, przy kolejnym takim spotkaniu sala będzie o połowę mniej liczna – część gospodarstw może nie przetrwać kolejnych miesięcy. Sytuacja przypomina problemy opisywane przez ekspertów, gdy zadłużenie rolników przekroczyło już 230 mln zł.
Na spotkanie planowano także wjazd zorganizowanych grup traktorów do Wrocławia na parking przy urzędzie wojewódzkim do godziny 6 rano. Samo spotkanie z ministrem zaplanowano na godzinę 16 w hotelu Agro przy ulicy Zwycięskiej.