W Wielkiej Brytanii producenci żywności GMO robią marketingowy zwrot, wycofując się z używania terminu „genetycznie modyfikowany”
Działacze środowisk przeciwnych genetycznemu „ulepszaniu” natury zastanawiają się, czy naukowcy pracujący na zlecenie John Innes Centre (JIC) i rzecznik rządu Wielkiej Brytanii, dostali zakaz używania słów „genetyczna modyfikacja”. JIC otrzymało 45 milionów funtów z budżetu państwa na projekty badawcze, a w ubiegłym tygodniu dostało dodatkowe 10 milionów funtów z Gates Foundation.
W czasie tzw. „Zielonej Rewolucji” wprowadzenie sztucznych nawozów azotowych pomogło zwiększyć trzykrotnie plony zbóż w wielu regionach świata. Najnowsze odkrycie JIC to genetyczne „programowanie” ziarna, by roślina która z niego wyrośnie lepiej przyswajała azot. Tymczasem w oficjalnych publikacjach JIC nie ma wzmianki o inżynierii genetycznej, choć do tego ich działalność się sprowadza – jak twierdzi Peter Melchett. Może to oznaczać marketingowy zwrot i wyznaczenie nowego trendu w debacie o GMO, podczas gdy w Polsce nadal pojawiają się skargi na genetycznie modyfikowane nasiona soi, a EFSA przygotowuje wytyczne dotyczące oceny ryzyka dla zwierząt genetycznie modyfikowanych.