Ukraińska produkcja rolna opiera się na pragmatyzmie bez sentymentów – produkuje się to, co łatwo sprzedać, a sprzedaje bez czekania na lepszą cenę. Orkę, siew i żniwa coraz częściej wykonują usługodawcy, co pozwala obniżać koszty i zwiększać skalę produkcji.
Ukraińscy rolnicy przyjęli strategię produkcji opartą na szybkim obrocie kapitałem. Zamiast magazynowania płodów w oczekiwaniu na korzystniejsze ceny, natychmiast sprzedają zebrane zboża i inne produkty. Ten model biznesowy pozwala na stałe utrzymywanie płynności finansowej i reinwestowanie środków w kolejne cykle produkcyjne.
Kluczową rolę w obniżaniu kosztów odgrywa outsourcing prac polowych. Ukraińscy producenci coraz częściej zlecają orkę, siew i żniwa wyspecjalizowanym firmom usługowym, co eliminuje konieczność utrzymywania własnego parku maszynowego. Taka strategia znacząco redukuje koszty stałe gospodarstw i pozwala na koncentrację na zarządzaniu produkcją.
Efekt skali osiągany przez ukraińskie agroholdingi na ogromnych areałach przekłada się na niższe koszty jednostkowe produkcji. Samowystarczalność surowcowa tych gospodarstw, szczególnie w zakresie produkcji pasz, pozwala na produkowanie mięsa po kosztach niedostępnych dla europejskich konkurentów.
Ukraińska strategia eksportowa również opiera się na pragmatyzmie – od 2020 roku najwięcej produktów rolnych trafia do krajów azjatyckich, na czele z Chinami (33,6 proc.). Kraje europejskie stanowią drugi rynek zbytu (32,4 proc.), a Bliski Wschód trzeci (15,9 proc.). Ukraińcy planują też wzrost eksportu pszenicy w najbliższych latach.
Profesor Wawrzyniec Czubak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podkreśla, że polskie rolnictwo oparte na gospodarstwach rodzinnych o małej powierzchni nie ma szans konkurować z ukraińskimi gigantami w segmencie produkcji masowej. Polscy rolnicy mogą jednak uczyć się ukraińskiego pragmatyzmu w zarządzaniu kosztami i szybkością podejmowania decyzji biznesowych, szczególnie w kontekście planowanej akcesji Ukrainy do UE.