Po miesiącach niskich stawek, ceny skupu żywca wieprzowego zaczęły rosnąć. Krajowa cena tucznika zrównała się ze stawką niemiecką, ale producenci ostrzegają, że to może być krótkotrwała poprawa.
Luty przyniósł oczekiwaną poprawę na rynku wieprzowiny. Ceny skupu tuczników systematycznie rosną od kilku tygodni, a polskie stawki po raz pierwszy od dłuższego czasu zrównały się z cenami oferowanymi przez ubojnie w Niemczech. To istotna zmiana, ponieważ różnica cenowa między obydwoma rynkami w ubiegłym roku sięgała nawet 30–40 groszy na kilogramie.
Poprawa wynika przede wszystkim z sezonowego wzrostu popytu oraz ograniczonej podaży żywca. Afrykański pomór świń (ASF) wciąż zbiera żniwo w części województw, a nowe strefy buforowe ograniczają obrót zwierzętami z gospodarstw objętych zakazami. W województwie łódzkim, uznawanym za jedno z zagłębi produkcji trzody, setki gospodarstw funkcjonują w strefie ASF, co wymusza kosztowne procedury i ogranicza elastyczność sprzedaży.
Rosną też ceny prosiąt, co sygnalizuje, że hodowcy macior nie zamierzają rezygnować z produkcji mimo trudności. Jednocześnie import duńskich warchlaków do Polski utrzymuje się na wysokim poziomie — miliony sztuk rocznie przekraczają polską granicę, co budzi pytania o przyszłość krajowej hodowli zarodowej.
Analitycy rynkowi określają obecną sytuację jako fazę wyczekiwania. Stawki skupu mogą utrzymać się na podwyższonym poziomie jeszcze przez kilka tygodni, ale długoterminowe perspektywy zależą od rozwoju sytuacji epizootycznej oraz polityki handlowej UE — w szczególności od tego, czy dojdzie do ratyfikacji umowy handlowej z krajami Mercosur, która może otworzyć europejski rynek na tańszą wieprzowinę z Ameryki Południowej.