Korea Południowa: masowe bankructwa farm mlecznych – najgorszy kryzys od czasu MFW

Korea Południowa notuje najwyższe tempo zamknięć farm mlecznych od czasów kryzysu finansowego z 1997 roku, gdy kraj ratował się pomocą Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Krajowe organizacje hodowców wskazują dwie główne przyczyny zapaści: chroniczne błędy w polityce rolnej oraz narastającą presję kosztową, która odbiera rentowność nawet doświadczonym producentom. Skala zjawiska alarmuje nie tylko lokalne środowisko – stanowi ostrzeżenie dla hodowców na całym świecie, w tym w Europie.

Ile farm mlecznych znika w Korei Południowej i jak szybko?

Liczba czynnych gospodarstw mlecznych w Korei Południowej kurczy się w tempie, jakiego kraj nie doświadczał od czasu głębokiego kryzysu finansowego przełomu lat 1997–1998. Wówczas fala bankructw przetaczała się przez całą gospodarkę, a rolnictwo odczuło ją szczególnie dotkliwie. Obecna sytuacja – według tamtejszych organizacji branżowych – jest równie poważna, a być może nawet trudniejsza do odwrócenia, ponieważ tym razem nie ma jednej, ostrej przyczyny, lecz splot wzajemnie wzmacniających się problemów strukturalnych.

Koreańskie stowarzyszenia hodowców bydła mlecznego biją na alarm, że skala zamknięć przekroczyła poziom, który można tłumaczyć naturalną konsolidacją rynku. Farmy nie są przejmowane przez większe podmioty – po prostu znikają, a wraz z nimi wieloletni dorobek rodzin, które poświęciły produkcji mleka całe pokolenia.

Jakie błędy polityczne doprowadziły do kryzysu koreańskiego mleczarstwa?

Organizacje reprezentujące koreańskich hodowców wprost obciążają odpowiedzialnością decydentów, którzy przez lata zaniedbywali dostosowanie systemu wsparcia sektora mleczarskiego do realiów globalnego rynku. Krytykowany jest przede wszystkim mechanizm ustalania cen skupu mleka, który – zamiast odzwierciedlać rzeczywiste koszty produkcji – był wielokrotnie zamrażany lub korygowany w sposób nieadekwatny do inflacji kosztów pasz, energii i robocizny.

Problemem jest również polityka importowa. Korea Południowa stopniowo otwierała rynek na zagraniczne produkty mleczne w ramach kolejnych umów o wolnym handlu, nie zapewniając jednocześnie krajowym producentom odpowiednich mechanizmów ochronnych ani rekompensat. Tanie importowane mleko w proszku i sery z krajów o znacznie niższych kosztach produkcji skutecznie podcięły rentowność lokalnych przetwórców, a ci z kolei obniżyli ceny skupu od hodowców. Warto tu zauważyć, że podobna dynamika – napięcie między otwarciem handlowym a ochroną krajowej produkcji – dotyka także inne sektory hodowlane na świecie, co pokazuje choćby dramatyczna sytuacja ukraińskiego mleczarstwa, zniszczonego przez wojnę i destabilizację łańcuchów dostaw.

Branżowe głosy wskazują też na brak długofalowej strategii dla sektora – kolejne rządy reagowały interwencjami doraźnymi, zamiast budować spójny system wspierający modernizację i zwiększanie konkurencyjności koreańskich farm.

Jak koszty produkcji mleka w Korei Południowej niszczyją rentowność hodowców?

Presja kosztowa jest drugim, równie destrukcyjnym filarem kryzysu. Koreańscy hodowcy mierzą się z jedną z najwyższych na świecie struktur kosztów produkcji mleka, wynikającą ze specyfiki tamtejszego rolnictwa: rozdrobnienia gruntów, wysokich cen ziemi, uzależnienia od importowanych pasz oraz rosnących kosztów pracy. Gdy globalne ceny zbóż i śruty sojowej skoczyły po 2021 roku, koreańskie farmy odczuły to wyjątkowo boleśnie – kraj importuje większość białka paszowego, co oznacza pełną ekspozycję na wahania kursów walut i ceny surowców na rynkach światowych.

Równocześnie ceny, jakie hodowcy otrzymują za mleko surowe, nie nadążały za wzrostem kosztów. Marże skurczyły się do poziomów, przy których nawet dobrze zarządzane gospodarstwa przestawały być opłacalne. Dla wielu rodzinnych farm, bez kapitału pozwalającego przetrwać lata chudego, jedynym wyjściem okazała się likwidacja.

Mechanizm ten – rosnące koszty przy stagnacji przychodów – jest zjawiskiem, które w różnych wariantach obserwujemy w wielu krajach. Europejskie doświadczenia, takie jak konsolidacja przetwórstwa mleczarskiego w Niemczech, pokazują, że koncentracja siły rynkowej po stronie skupu i przetwórstwa jest trwałym problemem strukturalnym, a nie przejściową anomalią.

Co oznacza kryzys koreańskiego mleczarstwa dla globalnego rynku?

Zapaść sektora mleczarskiego w Korei Południowej to nie tylko problem wewnętrzny – ma ona wymiar rynkowy i polityczny o szerszym zasięgu. Zmniejszenie krajowej produkcji mleka surowego zwiększy zapotrzebowanie Korei na import gotowych produktów mlecznych oraz mleka w proszku, co może wpłynąć na globalne przepływy handlowe. Korea jest liczącym się importerem produktów mleczarskich, więc dalszy spadek lokalnej produkcji przełoży się na wzrost zamówień z Oceanii, Europy i Ameryk.

Z perspektywy politycznej kryzys ten jest też ostrzeżeniem przed skutkami otwierania rynków rolnych bez odpowiednich mechanizmów dostosowawczych. Koreańskie organizacje hodowców domagają się teraz systemowej reformy – przeglądu mechanizmów cenowych, wsparcia inwestycyjnego dla modernizacji farm oraz lepszej ochrony przed niekontrolowaną ekspansją taniego importu. Warto tu wspomnieć, że Korea Południowa jednocześnie rozszerza import wołowiny – niedawno ogłoszono umowę o imporcie wołowiny z Urugwaju – co pokazuje kierunek, w jakim zmierza tamtejsza polityka rolna: ku większemu otwarciu na zagranicznych dostawców kosztem krajowych producentów.

Dla europejskich hodowców bydła mlecznego opisywana sytuacja jest pouczającym przykładem, dokąd może prowadzić kombinacja nieadekwatnej polityki cenowej, otwierania rynków bez rekompensat i chronicznego niedoinwestowania. Zmiany demograficzne w sektorze – odchodzenie starszego pokolenia hodowców przy braku następców – to problem, który dotyka mleczarstwo na całym świecie, a Polska nie jest tu wyjątkiem, o czym świadczy systematycznie malejące pogłowie krów mlecznych w krajowych statystykach.

Najczęściej zadawane pytania

Dlaczego koreańskie farmy mleczne masowo bankrutują?

Główną przyczyną jest połączenie błędów w polityce rolnej – nieadekwatne ceny skupu, brak ochrony przed importem – z gwałtownym wzrostem kosztów produkcji, szczególnie pasz i energii. Wynikające z tego kurczenie się marż sprawiło, że nawet wieloletnie, doświadczone gospodarstwa przestały być rentowne i zdecydowały się na zamknięcie działalności.

Kiedy był poprzedni tak poważny kryzys w koreańskim mleczarstwie?

Poprzedni kryzys o porównywalnej skali miał miejsce podczas załamania finansowego lat 1997–1998, gdy Korea korzystała z pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Organizacje branżowe oceniają, że obecna fala zamknięć farm jest najgorsza właśnie od tamtego okresu.

Czy kryzys mleczarski w Korei może wpłynąć na ceny mleka w Europie?

Pośrednio tak – spadek krajowej produkcji w Korei Południowej zwiększy jej zapotrzebowanie na importowane produkty mleczarskie, co może podtrzymywać popyt na rynkach globalnych. Korea jest istotnym importerem mleka w proszku i serów, więc wzrost jej zakupów może nieznacznie wspierać ceny eksportowe dla europejskich producentów.

Jakie wnioski dla polskich hodowców płyną z koreańskiego kryzysu?

Koreański przykład pokazuje, że brak długofalowej polityki cenowej, otwarcie rynku bez mechanizmów ochronnych oraz rosnące koszty produkcji mogą w stosunkowo krótkim czasie doprowadzić do masowej likwidacji farm. Dla polskich hodowców to ostrzeżenie, że stabilność sektora wymaga systemowych rozwiązań, a nie jedynie doraźnych interwencji kryzysowych.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *