Obostrzenia przepisów dotyczących emisji spalin i rosnące ceny diesla są główną przyczyną, dla której producenci ciągników inwestują w rozwój elektrycznych (a przy tym ekologicznych) technologii.
Najnowszy trend wśród producentów to konstruowanie elektrycznych napędów wałów odbioru mocy. Rozwiązania te zastępują tradycyjne przekładnie hydrauliczne działające dzięki energii uzyskiwanej z silnika. Energia płynąca z silnika w przypadku nowoczesnym rozwiązań jest zamieniana na energię elektryczną – i w takiej formie może zostać przekazana na wał lub już bezpośrednio do maszyny podpiętej do ciągnika. Dzięki zastosowaniu elektrycznego sterowania wałem, możliwa jest bardziej precyzyjna i szybsza kontrola parametrów jego pracy. Regulacja liczby obrotów wałka może być dokonywana niezależnie od obrotów silnika, w zależności od ilości mocy zgromadzonej uprzednio w ogniwach elektrycznych. To pozwala na zaoszczędzenie nawet do 5% paliwa.
Pionierami w tej dziedzinie są: niemiecka firma Fliegl (konstruująca naczepy), dobrze znany polskim klientom John Deere oraz szwajcarski Rigitrac. Do czołówki konstruktorów dołączył ostatnio Deutz-Fahr, prezentując wykonany przy współpracy z niemieckim producentem skrzyń biegów – firmą ZF, ciągnik Agrotron TTV 630 o mocy 224 KM, z generatorem prądu opartym na kole zamachowym. W 2009 roku Belarus pokazała prawie trzystukonny traktor mogący wytworzyć 175 kW energii elektrycznej, ale od tamtej pory nie pojawiły się żadne nowe informacje dotyczące tego projektu.