Polski sektor owoców i warzyw potrzebuje 120 tys. pracowników sezonowych, których nie ma na rynku. Podczas spotkania z wicepremierem Władysławem Kosiniekiem-Kamyszem w Sokołowie Podlaskim rolnicy ostrzegli, że bez pilnych działań rządu część zbiorów może pozostać na polach. Problem dotyczy szczególnie producentów jagód, truskawek i malin, którzy już teraz zgłaszają dramatyczny niedobór rąk do pracy.
Ile pracowników sezonowych potrzebuje polskie ogrodnictwo?
Według analiz branżowych, aby zebrać wszystkie owoce i warzywa produkowane w Polsce, każdego roku potrzebnych jest około 120 tysięcy pracowników sezonowych. Tymczasem dane Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego z 2023 roku pokazują, że w czerwcu ubezpieczonych z tytułu umowy o pomocy przy zbiorach było jedynie 10 277 osób, z czego 8927 to obywatele Ukrainy. W lipcu liczba ta wzrosła do 12 042 osób, z czego 10 018 stanowili Ukraińcy.
Konkretny przykład skali problemu przedstawiła Dominika Kozarzewska, prezes Grupy Producentów Owoców „Polskie Jagody”, która zrzesza sześciu dużych producentów borówek, truskawek i malin. Jej grupa każdego roku potrzebuje około 700 pracowników na dwa miesiące, których obecnie nie może znaleźć na rynku.
Dlaczego ukraińscy pracownicy wyjeżdżają z Polski?
Z danych Ministerstwa Pracy wynika, że w ubiegłym roku do powiatowych urzędów pracy wpłynęło ponad 478 tys. wniosków o wydanie zezwolenia na pracę sezonową. Z tego niemal 461 tys. dotyczyło obywateli Ukrainy. Mimo to wielu z nich decyduje się na wyjazd do innych krajów europejskich.
Główną przyczyną exodus ukraińskich pracowników są lepsze warunki finansowe w krajach zachodnich. Jak wskazują przedstawiciele branży, ukraińscy pracownicy coraz częściej wymagają wyższych stawek godzinowych, ale mimo to wybierają pracę przy zbiorach szparagów w Niemczech zamiast owoców w Polsce. Dodatkowo na sytuację wpływają rosnące nastroje antyimigracyjne w naszym kraju.
Co postulują rolnicy podczas spotkania z wicepremierem?
23 kwietnia w Sokołowskim Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie z wicepremierem Władysławem Kosiniekiem-Kamyszem, podczas którego rolnicy i samorządowcy jednoznacznie wskazali na kryzys kadrowy jako główne zagrożenie dla tegorocznych zbiorów. Problem został podniesiony przez przedstawicieli najważniejszych organizacji branżowych.
W spotkaniu uczestniczyli reprezentanci Krajowej Rady Izb Rolniczych, Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw oraz Związku Sadowników RP. Mirosław Maliszewski, przewodniczący komisji rolnictwa i rozwoju wsi, podkreślił, że bez natychmiastowych działań rządu tegoroczna produkcja owoców i warzyw może być znacząco niższa od planowanej.
Rolnicy apelują o pilne rozwiązania systemowe, które umożliwią pozyskanie wystarczającej liczby pracowników sezonowych. Bez konkretnych decyzji część zbiorów może po prostu nie zostać zebrana, co oznaczałoby ogromne straty finansowe dla całej branży ogrodniczej.
Najczęściej zadawane pytania
Ilu pracowników sezonowych brakuje w polskim ogrodnictwie?
Polskiemu sektorowi owoców i warzyw brakuje około 120 tysięcy pracowników sezonowych rocznie. Tymczasem w 2023 roku w szczycie sezonu było ubezpieczonych jedynie około 12 tysięcy osób pracujących przy zbiorach.
Dlaczego ukraińscy pracownicy nie chcą pracować w Polsce?
Główną przyczyną są lepsze warunki finansowe w krajach zachodnich, szczególnie w Niemczech przy zbiorach szparagów. Dodatkowo wpływ mają rosnące nastroje antyimigracyjne w Polsce oraz coraz wyższe wymagania płacowe ukraińskich pracowników.
Czy rząd planuje działania w sprawie niedoboru pracowników sezonowych?
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się 23 kwietnia z rolnikami w Sokołowie Podlaskim, gdzie przedstawiono mu skalę problemu. Rolnicy oczekują pilnych rozwiązań systemowych, ale konkretne propozycje nie zostały jeszcze ogłoszone.