Dynia bezłupinowa na pestki zyskuje w Polsce coraz więcej plantatorów. Dwa przykłady z Lubelszczyzny i Podkarpacia pokazują, że z tej uprawy można zbudować biznes — zarówno jako producent, jak i przetwórca skupujący surowiec od innych rolników.
Dwa modele, jedna roślina
Łukasz Popielewicz z Lubelszczyzny zaczął od rodzinnego gospodarstwa, w którym uprawiano dynie od lat. Z czasem przestawił się na model przetwórczy: skupuje pestki od plantatorów z całej Polski, przygotowuje je do sprzedaży i dostarcza odbiorcom handlowym. Jak podaje wrp.pl, w ubiegłym roku jego firma obsłużyła około 5 tys. ton pestek dyni, a w bieżącym sezonie cel to 9 tys. ton. Własna uprawa stanowi przy tym tylko margines działalności.
Zupełnie inaczej wygląda działalność Daniela Żyrkowskiego z Rzepiennika Suchego. Jego Gospodarstwo Ogrodnicze EKOROL działa w tej branży od 2009 roku. Jak wynika z materiału topagrar.pl, w ostatnim sezonie w ramach współpracy z plantatorami zebrano plony z około 250 hektarów. Żyrkowski dostarcza rolnikom materiał siewny sprowadzany z Austrii, wspiera ich w uprawie i odbiera gotowe, wysuszone pestki. Towar trafia głównie na eksport — do Austrii, Słowenii, Chorwacji i Niemiec, a część do krajowego przetwórstwa.
Ile można zarobić na hektarze
Popielewicz podaje konkretne liczby: przy plonie tony suchej pestki z hektara i cenie 10 zł/kg przychód wynosi 10 tys. zł. Przy własnym sprzęcie koszty pochłaniają około połowy tej kwoty, co daje rolnikowi około 5 tys. zł/ha. Na żyźniejszych stanowiskach, jak okolice Hrubieszowa, plony dochodzą do 1,5 t/ha. Ceny kontraktacyjne na 2026 rok mieszczą się w przedziale 10–12 zł netto/kg, zależnie od jakości surowca. Średnia rynkowa z ostatnich pięciu lat wynosiła według Popielewicza około 11 zł/kg.
Żyrkowski wskazuje podobne widełki po stronie ceny: pestki gorszej jakości osiągają około 9 zł/kg, za dobrze przygotowany towar można dostać około 12 zł/kg. Plony odmian populacyjnych szacuje na 600–800 kg suchego materiału z hektara, hybrydowych, na 800–1200 kg/ha. To wartości orientacyjne, bo wynik zależy od stanowiska, pogody i technologii suszenia.
Popielewicz zastrzega wprost: tona pestek z hektara to warunek opłacalności. Przy 500 kg ekonomika uprawy jest już zupełnie inna.
Koszty, których nie można pominąć
Materiał siewny odmian niehybrydowych kosztuje według danych EKOROL około 400–450 zł/ha, hybrydowy, 1050–1300 zł/ha. Do tego dochodzą koszty nawożenia, ochrony, zbioru, mycia, suszenia i czyszczenia. Żyrkowski podaje, że kompleksowa usługa obejmująca zbiór i przygotowanie surowca do sprzedaży kosztuje około 3 zł/kg, przed użyciem tej wartości w kalkulacji należy jednak ustalić dokładny zakres i sposób naliczania opłaty.
Bezpośrednio po zbiorze wilgotność pestek sięga 45–50 proc. Trzeba ją obniżyć do 6–8 proc. Popielewicz wskazuje 7 proc. jako optimum, wyższa wilgotność przy złym przechowywaniu szybko obniża jakość. W zakładzie przetwórczym uzyskuje się czystość produktu na poziomie około 99 proc. przy użyciu sortowników usuwających zanieczyszczenia i wadliwe nasiona.
Popielewicz proponuje model współpracy między gospodarstwami, jeden kupuje kombajn, drugi suszarnię, obaj z nich korzystają. Jak mówi: nie sztuką jest nakupować drogiego sprzętu, trzeba tak policzyć inwestycje, żeby uprawa się opłacała.
Agronomia i problemy w polu
Dynia bezłupinowa nie wymaga wybitnych gleb, ale pH powinno wynosić około 6,5–6,7, a stanowisko nie może być nadmiernie zbite. Roślina nie powinna wracać na to samo pole zbyt szybko. Żyrkowski zwraca też uwagę na pozostałości substancji czynnych po rzepaku, które mogą wpłynąć na kolejną uprawę.
Poważnym problemem pozostaje brak zarejestrowanych w Polsce środków ochrony roślin do stosowania w tej uprawie. Ochronę przed chwastami prowadzi się mechanicznie, pielnikami, zanim rośliny rozrosną się i zakryją międzyrzędzia. EKOROL stosuje tę metodę od lat. Przy zainteresowaniu alternatywnymi podejściami do ochrony roślin warto sprawdzić, jak inne kierunki produkcji radzą sobie bez pestycydów.
Zbiór odbywa się od końca września do połowy listopada. Dynie układa się w wały na kilka dni, a następnie specjalistyczny kombajn oddziela nasiona od miąższu. Reszta owoców zostaje na polu. Pestki trzeba potem umyć, wysuszyć i oczyścić, ten etap w dużym stopniu decyduje o cenie, którą uzyska plantator.
Gdzie jest rynek zbytu
Popielewicz ocenia, że jego firma odpowiada za około 50 proc. krajowego przetwórstwa pestek dyni. Znaczna część trafia na eksport, ale rynek krajowy rośnie, pestki trafiają do pieczywa, mieszanek bakalii, przekąsek i jako baza do oleju. Żyrkowski sprzedaje towar między innymi do Austrii, Słowenii, Chorwacji i Niemiec. Europejskim liderem produkcji pozostaje Austria.
Popielewicz oferuje plantatorom kontraktację z ustaloną ceną już w styczniu, przed rozpoczęciem sezonu. Żyrkowski zapewnia odbiór wysuszonych pestek po zbiorach. Oba modele dają rolnikowi pewność zbytu przed podjęciem decyzji o uprawie.
Najczęściej zadawane pytania
Ile kosztuje materiał siewny dyni bezłupinowej i gdzie go kupić?
Według danych EKOROL odmiany niehybrydowe kosztują około 400–450 zł/ha, hybrydowe, 1050–1300 zł/ha. Materiał siewny można pozyskać od firm takich jak EKOROL z Rzepiennika Suchego lub od przetwórców, takich jak firma Łukasza Popielewicza z Lubelszczyzny, którzy dostarczają go plantatorom w ramach współpracy kontraktacyjnej. Nasiona sprowadzane są m.in. z Austrii.
Czy do uprawy dyni bezłupinowej potrzebny jest własny kombajn?
Nie. Popielewicz wskazuje, że rolnicy mogą współpracować, jeden inwestuje w kombajn do zbioru, drugi w suszarnię, i wzajemnie z siebie korzystają. Możliwe jest też korzystanie z usług zewnętrznych. Żyrkowski oferuje organizację zbioru w ramach współpracy z plantatorami. Koszt usługi należy uwzględnić w kalkulacji opłacalności przed podjęciem decyzji o uprawie.