Kryzys trzody chlewnej: 42 tys. stad zamiast 250 tys. Hodowcy u ministra

W ciągu zaledwie dekady Polska straciła ponad 200 tys. stad trzody chlewnej — z blisko 250 tys. zostało ich 41 912 na koniec kwietnia 2026 roku. Ceny tuczników oscylujące wokół 6,00–6,10 zł/kg w klasie E nie pokrywają kosztów produkcji, hodowcy masowo likwidują stada, a minister rolnictwa Stefan Krajewski już wystąpił do Komisji Europejskiej o uruchomienie nadzwyczajnego wsparcia. Branża ostrzega: jeśli nic się nie zmieni, kryzys będzie jeszcze głębszy.

Jak bardzo skurczyło się pogłowie trzody chlewnej w Polsce?

41 912 stad zarejestrowanych na koniec kwietnia 2026 roku to historyczne minimum we współczesnej historii polskiej hodowli. Dla pełnego obrazu skali zjawiska warto cofnąć się o ponad dwie dekady — wówczas trzodę chlewną hodowano w około 760 tys. gospodarstw w całym kraju. Dziś tej liczby nie można porównywać nawet ze zbliżonym wynikiem z przed dekady, gdy funkcjonowało blisko 250 tys. stad.

Dane z pierwszego kwartału 2026 roku są równie niepokojące: w Polsce utrzymywano 9 024 083 świnie w 42 067 stadach. W ciągu zaledwie trzech miesięcy — między pierwszym kwartałem a końcem kwietnia 2026 — ubyło 261 078 sztuk trzody, a zlikwidowano 1 507 stad. Tempo zaniku hodowli przyspiesza z miesiąca na miesiąc.

Porównanie rok do roku nie pozostawia złudzeń: w pierwszym kwartale 2025 roku w Polsce funkcjonowało 46 701 stad z pogłowiem 8 895 133 sztuk, natomiast w analogicznym okresie 2024 roku — 49 950 stad. Każdy kolejny rok przynosi kilka tysięcy zlikwidowanych chlewni. W porównaniu z 2021 rokiem liczba producentów spadła o niemal połowę.

Ile wynoszą ceny tuczników i dlaczego hodowcy sprzedają ze stratą?

W 24. tygodniu 2026 roku ceny skupu tuczników ustabilizowały się na poziomie 6,00–6,10 zł/kg w klasie E. Brzmi to jak względna stabilizacja — jednak dla hodowców jest to poziom, przy którym każda sprzedana świnia generuje realną stratę. Eksperci Związku POLSUS wprost wskazują, że przy obecnych kosztach pasz, energii elektrycznej, weterynarii i obowiązkowej bioasekuracji nie można mówić o jakiejkolwiek opłacalności produkcji.

Dla porównania: na początku 2026 roku średnia cena w wadze żywej wynosiła 4,50 zł/kg, a 6 stycznia 2025 roku hodowcy otrzymywali średnio 5,64 zł/kg. Wahania cen były więc ogromne, jednak żaden poziom cenowy z ostatnich kilkunastu miesięcy nie zapewnił producentom rentowności przy obecnej strukturze kosztów. Warto przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu ceny tuczników potrafiły wzrosnąć z 4,01 do 5,74 zł/kg w ciągu jednego miesiąca, co dawało chwilowe oddechy — dziś takich odbić brakuje.

W 27. tygodniu 2026 roku ceny na większości największych rynków Unii Europejskiej nie zmieniły się względem tygodnia poprzedniego, co oznacza utrwalenie się niekorzystnych warunków rynkowych. Jedynym pytaniem, jakie zadają sobie hodowcy, nie jest już „czy zarobię”, ale „ile stracę przy tej sprzedaży”.

Co stoi za kryzysem — tylko ceny czy głębsze problemy strukturalne?

Kryzys polskiej hodowli trzody chlewnej ma kilka wzajemnie powiązanych przyczyn. Pierwszą i najbardziej dotkliwą jest dramatyczny spadek pogłowia loch — w ciągu ostatnich 21 lat ich liczba zmniejszyła się o 63%, z 1,65 miliona do zaledwie 600 tysięcy sztuk. Bezpośrednią konsekwencją jest konieczność importu prosiąt i warchlaków — Polska sprowadza ich rocznie około 7,5 miliona sztuk, co czyni krajową produkcję zależną od zewnętrznych dostawców i podatną na wahania kursowe oraz cenowe.

Drugim czynnikiem jest presja chorób, przede wszystkim afrykańskiego pomoru świń (ASF), który od lat ogranicza możliwości hodowlane w znacznej części kraju i generuje ogromne koszty bioasekuracji. Wielu hodowców, zamiast inwestować w kosztowne zabezpieczenia, decyduje się na rezygnację z hodowli — nawet wbrew wieloletnim tradycjom rodzinnym i poczynionym wcześniej inwestycjom.

Na poziomie europejskim sytuacja nie jest lepsza: w 2026 roku ceny trzody chlewnej w Unii Europejskiej spadły o około 20% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Osłabł też eksport wieprzowiny, zwłaszcza do Chin — rynku, który przez lata pochłaniał nadwyżki unijnej produkcji. Polscy hodowcy są w tej sytuacji szczególnie poszkodowani, bo ceny skupu w Polsce utrzymują się wyraźnie poniżej unijnej średniej, a gospodarstwa prowadzące tucz otwarty ponoszą największe straty.

Jakie działania podjął minister rolnictwa i czego oczekuje branża?

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski publicznie przyznał, że sytuacja na rynku trzody chlewnej jest bardzo trudna. Przedstawiciele branży hodowlanej spotkali się z ministrem, przedstawiając konkretne postulaty — i nie po raz pierwszy. Jednak jak przyznają sami hodowcy, zaufanie do rządowych obietnic na wsi się wyczerpuje.

Minister Krajewski wystąpił do Komisji Europejskiej o uruchomienie nadzwyczajnych instrumentów wsparcia dla sektora wieprzowiny na podstawie rozporządzenia (UE) nr 1308/2013. Wniosek obejmuje rekompensaty strat wynikających z utrzymujących się niskich cen skupu, osłabionego popytu i rosnących kosztów produkcji. Resort rolnictwa deklaruje też gotowość do wdrożenia rozwiązań systemowych, w tym współfinansowanych z budżetu państwa ubezpieczeń od spadku cen.

Branżowy Związek POLSUS wskazuje jednak, że obietnice systemowe nie zatrzymują bieżącej fali likwidacji. Wiele mniejszych podmiotów już teraz decyduje się na wyprzedaż macior — co w praktyce oznacza nieodwracalne zamknięcie produkcji. Rolnicy, którzy przez całe życie budowali chlewnie, dziś kalkulują, czy nie jest za późno na ratunek: „kto może, niech sprzedaje stada i ratuje, co się da” — to zdanie słyszane coraz częściej w środowiskach hodowlanych. Każde chwilowe odbicie cen jest dziś traktowane nie jako sygnał poprawy, lecz jako okazja do wyjścia z produkcji z możliwie najmniejszą stratą.

Jak wygląda prognoza dla polskiej i europejskiej hodowli świń?

Perspektywy na najbliższe lata są niepokojące. Jeśli producenci w Europie i Brazylii będą nadal ponosić straty przy obecnych cenach, światowe pogłowie świń może do 2027 roku zmniejszyć się o nawet 10% — co oznaczałoby ubytek wielu milionów sztuk i wyraźne ograniczenie globalnej podaży wieprzowiny. Paradoksalnie, taki scenariusz mógłby w dłuższej perspektywie doprowadzić do wzrostu cen, jednak tych, którzy zdążą zlikwidować stada, poprawa koniunktury już nie dotyczy.

W Polsce zagrożenie jest szczególnie poważne ze względu na strukturę sektora — dominację małych i średnich gospodarstw rodzinnych, które nie mają kapitału na przetrwanie wielomiesięcznej bessy. Bez skutecznego wsparcia finansowego, realnych działań w zakresie ASF oraz długoterminowej polityki stabilizacji cen, liczba stad może zejść poniżej 40 tysięcy jeszcze przed końcem 2026 roku. To byłby kolejny rekord — tym razem tragiczny.

Najczęściej zadawane pytania

Ile stad trzody chlewnej pozostało w Polsce w 2026 roku?

Na koniec kwietnia 2026 roku w Polsce zarejestrowanych było 41 912 stad trzody chlewnej — to historyczne minimum. Jeszcze na początku pierwszego kwartału 2026 roku funkcjonowały 42 067 stada, a dekadę temu było ich blisko 250 tysięcy. W samym pierwszym kwartale 2026 roku zlikwidowano 1 507 stad.

Dlaczego hodowcy świń sprzedają tuczniki poniżej kosztów produkcji?

Ceny skupu tuczników wynoszące 6,00–6,10 zł/kg w klasie E nie pokrywają rosnących kosztów pasz, energii, weterynarii i obowiązkowej bioasekuracji związanej z ASF. Eksperci Związku POLSUS wskazują, że każda sprzedana świnia generuje realną stratę, a jedyną zmienną jest jej wysokość. Dla porównania — 6 stycznia 2025 roku cena wynosiła średnio 5,64 zł/kg, a i wówczas opłacalność była kwestionowana.

Co zrobił minister rolnictwa w sprawie kryzysu hodowli trzody chlewnej?

Minister Stefan Krajewski wystąpił do Komisji Europejskiej o uruchomienie nadzwyczajnych instrumentów wsparcia dla sektora wieprzowiny na podstawie rozporządzenia (UE) nr 1308/2013. Resort deklaruje też wdrożenie ubezpieczeń od spadku cen współfinansowanych z budżetu państwa. Hodowcy przyznają jednak, że zaufanie do rządowych obietnic się wyczerpuje i oczekują działań, a nie deklaracji.

Ile prosiąt i warchlaków Polska importuje rocznie?

Polska importuje rocznie około 7,5 miliona warchlaków i prosiąt — to bezpośredni skutek zapaści krajowego pogłowia loch, których liczba spadła w ciągu 21 lat o 63%, z 1,65 miliona do zaledwie 600 tysięcy sztuk. Uzależnienie od importu materiału hodowlanego dodatkowo osłabia pozycję polskich producentów i podnosi koszty produkcji.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *