Służby weterynaryjne potwierdziły w 2026 roku już 22 ogniska Newcastle disease w gospodarstwach komercyjnych oraz kilkadziesiąt przypadków w hodowlach niekomercyjnych w ośmiu województwach. Choroba dotknęła zarówno duże fermy z dziesiątkami tysięcy sztuk drobiu, jak i małe stada przyzagrodowe.
Najnowsze ogniska rzekomego pomoru drobiu wykryto w województwie łódzkim w powiecie szeradzkim (ognisko nr 18/2026), wielkopolskim w powiatach leszczyńskim i śremskim (ogniska nr 19 i 20/2026), kujawsko-pomorskim w powiecie radziejowskim (ognisko nr 21/2026) oraz warmińsko-mazurskim w powiecie nowomiejskim (ognisko nr 22/2026). Choroba uderzyła w różne kierunki produkcji – od kur niosek po drób rzeźny, kaczki i perlice.
Skala problemu jest znacząca. W 2024 roku służby stwierdziły 21 ognisk obejmujących ponad 3 miliony sztuk drobiu, w 2025 roku liczba wzrosła do ponad 5,3 miliona sztuk. Jednym z największych ognisk w bieżącym roku było gospodarstwo w miejscowości Zawady Huta w województwie mazowieckim, gdzie chorobą objętych zostało 73 525 indyków rzeźnych (ognisko nr 2/2026). W Kąkolewie w wielkopolskim padło 25 773 kur rzeźnych.
Newcastle disease rozprzestrzenia się także w małych stadach. Do tej pory potwierdzono kilkadziesiąt ognisk u ptaków utrzymywanych w niewoli w siedmiu województwach: pomorskim, mazowieckim, wielkopolskim, lubelskim, małopolskim, kujawsko-pomorskim i warmińsko-mazurskim. Choroba dotknęła kur ogólnoużytkowych, kaczek, perlic, indyków, gęsi i gołębi w miejscowościach takich jak Smętowo Graniczne, Wiskitki czy Koźmin Wielkopolski.
Wykrycie każdego ogniska skutkuje wprowadzeniem stref ograniczeń w promieniu co najmniej 3 i 10 kilometrów wokół gospodarstwa. Hodowcy muszą przestrzegać rygorystycznych zasad bioasekuracji, ograniczyć kontakt drobiu z dzikim ptactwem oraz kontrolować wjazd osób i pojazdów na teren gospodarstwa. Szczególną uwagę należy zwrócić na spadek nieśności lub objawy ze strony układu oddechowego zwierząt.
Rozprzestrzenianie się Newcastle disease w ośmiu województwach jednocześnie wskazuje na wysokie ryzyko dalszych wykryć. Branża drobiowa, która w ostatnich latach borykała się z grypą ptaków, teraz musi zmierzyć się z kolejnym zagrożeniem dla pogłowia. Kluczowe pozostaje szybkie reagowanie na pierwsze objawy choroby oraz bezwzględne przestrzeganie zaleceń powiatowych lekarzy weterynarii.