Według analityków, wartość światowego handlu produktami mlecznymi wzrośnie z 436 miliardów dolarów w tym roku do 505 miliardów w roku 2017.
Zgodnie ze słowami Ildiko Szalai, która zasiada na stanowisku starszego analityka w dziale analiz rynkowych Euromonitor International, regionami napędzającymi wzrost będą Azja/Pacyfik oraz Ameryka Łacińska. Producenci z bardziej rozwiniętych rynków, jak Europa i Ameryka Północna, będą właśnie tam szukać kontrahentów.
Na czele najszybciej rozwijających się regionów powinny utrzymać się Chiny. Tam wzrost wyniesie około 9%. Dla porównania: w Brazylii wzrost osiągnie poziom 7%.
„Chiny i Brazylia przyspieszają tempo rozwoju w oparciu o ich silny wzrost gospodarczy” – powiedziała Szalai na konferencji branży mleczarskiej Dairy UK w Birmingham.
W obu przypadkach największy udział w rynku mają pitne produkty mleczne. W Chinach stanowią one aż 73% całości rynku. Jednak, jak podkreśliła Szalai, klienci stają się coraz bardziej wymagający. W Brazylii mleko pitne jest uważane za produkt odżywczy, szczególnie dla dzieci.
Dzięki niespotykanym w innych rejonach świata wzrostom, na czele światowej listy przetwórców mleka znajdują się przedsiębiorstwa azjatyckie: mongolskie Vili oraz chińskie Mengniu.
Uznane światowe marki jak Kraft, Danone i Nestle odnotowały dużo mniejsze wzrosty na wschodzących rynkach, bo ich udział „w torcie” jest o wiele skromniejszy.
Szalai powiedziała na konferencji, że upatruje olbrzymią szansę w regionie Azji i Pacyfiku. Według analityków będzie on odpowiedzialny za 64% światowego wzrostu PKB w latach 2011-2016. W roku 2016 aż 88% ludności świata będzie mieszkać w krajach rozwijających się. To oznacza pojawienie się na rynku rzesz nowych klientów z większymi dochodami.
Tymczasem rynki rozwinięte w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych muszą zmierzyć się z obecnym kryzysem w strefie euro, problemami ekonomicznymi amerykańskiej gospodarki i zbliżającymi się wyborami do Białego Domu.
„W ciągu najbliższych pięciu lat rynki rozwinięte nie zwiększą tempa wzrostu, w przeciwieństwie do rozpędzonych rynków wschodzących”, powiedziała Szalai.
W krajach rozwiających się zwiększy się liczba ludności oraz zamożność i przychody mieszkańców. Rozwinie się klasa średnia. To wszystko skłania kolejne wielkie marki do inwestycji w tych regionach.
Ale nie obędzie się bez problemów, jak uprzedza Szalai. Inwestorzy będą mieć kłopoty z infrastrukturą, niestabilnymi dostawami i rozdrobnioną siecią detaliczną. Dodatkowym problemem mogą być rządowe regulacje, wprowadzane bez należytej informacji, konsolidujące rynek np. w Chinach.
Jako przykład udanego włączenia się w łańcuch mleczarski Szalai podała Fonterrę, Nestle i Danone. Fonterra zbudowała olbrzymią farmę mleczną na 15000 krów w Chinach. Nestle związało się umową partnerską z lokalnymi firmami w Maroku, a Danone rozwija współpracę z małymi producentami mleka na Ukrainie i w Turcji, choć głównie w celach edukacyjnych.
Na rynkach rozwiniętych w Europie i USA, rozwój będzie napędzany przez większą sprzedaż serów i jogurtów. To będzie wymagało od producentów podążania za głównymi trendami w obszarze zdrowego żywienia i polegania na możliwościach sprzedażowych wprowadzanych innowacji.