Brak okrywy śnieżnej w połączeniu z nocnymi przymrozkami to niekorzystna kombinacja dla roślin ozimych. Eksperci ostrzegają, że stan plantacji rzepaku w niektórych regionach jest niepokojący.
Tegoroczna zima w Polsce okazała się nietypowo łagodna, ale jednocześnie niebezpieczna dla upraw ozimych. Brak śniegu pozbawia rośliny naturalnej izolacji termicznej, co sprawia, że nocne spadki temperatury — nawet niewielkie — oddziałują bezpośrednio na tkanki roślinne. Szczególnie narażony jest rzepak ozimy, który w wielu regionach nie zdążył wykształcić odpowiednio silnej rozety liściowej przed nadejściem mrozów.
Obserwacje terenowe wskazują, że część plantacji wykazuje oznaki uszkodzeń mrozowych — żółknięcie i zamieranie liści zewnętrznych, a w skrajnych przypadkach wypadanie roślin z redlin. Sytuacja jest zróżnicowana regionalnie — najgorzej prezentują się uprawy w północno-wschodniej Polsce, gdzie przymrozki były najsilniejsze, a jednocześnie warstwa śniegu praktycznie nie występowała.
Agronomowie zalecają, aby rolnicy przeprowadzili dokładną lustrację plantacji w najbliższych tygodniach, gdy temperatura pozwoli na wejście w pole. Kluczowa będzie ocena stanu szyjki korzeniowej — jeśli jest zdrowa i nieuszkodzona, roślina ma szansę na regenerację wiosną. W przypadkach poważnych strat część producentów rozważy zaoranie uszkodzonych plantacji i przesiew na odmiany jare, choć te dają plony nawet o 40 procent niższe.
Dla rynku rzepaku potencjalne straty w Polsce mogą oznaczać dodatkowy impuls cenowy w nadchodzących miesiącach, choć globalny obraz tego rynku wciąż determinują głównie Kanada, Australia i Ukraina. Rolnicy powinni uważnie obserwować rozwój roślin po ruszeniu wegetacji i być gotowi na szybkie korekty nawożenia azotowego.