Kilka lat temu Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ostrzegała, że pomiędzy rokiem 2010 a 2050 produkcja żywności na świecie powinna wzrosnąć o 70% (w krajach rozwijających się nawet o 100%), by pokryć rosnące zapotrzebowanie ze strony obecnych i nowych mieszkańców globu.
Jeżeli nie uda się osiągnąć takiego skoku, może to oznaczać dalszą ekspansję głodu i ubóstwa. Osiągnięcie takich liczb na pierwszy rzut oka może się wydawać zadaniem nierealnym, jednakowoż historia zmian w światowej produkcji na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat działa uspokajająco. Od połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, do połowy pierwszej dekady lat dwutysięcznych, średnie plony zbóż odnotowały dwukrotny wzrost (dodatkową ilość zboża udało się uzyskać dzięki wykorzystaniu nowych obszarów pod zasiewy w skali świata). Pytanie zasadnicze – czy będziemy w stanie utrzymać takie tempo wzrostu przez kolejne lata? Skok technologiczny możliwy był dzięki największym w historii nakładom na badania i rozwój, inwestycjom w infrastrukturę i efektywniejszemu wykorzystaniu dostępnych zasobów. Dziś borykamy się z kolejnym kryzysem żywnościowym, poprzedzonym przez kilka lat ogólnego i dotkliwego spowolnienia w całym sektorze.
Pomimo ostatnich spadków cen żywności na świecie, sytuacja na rynkach jest daleka od stabilnej. Według raportów FAO, ceny w maju bieżącego roku osiągnęły poziom z września 2011 roku. To oznacza 14% spadek w stosunku do rekordowego pod tym względem lutego 2011 roku. Warto przypomnieć, że pomiędzy czerwcem 2010 r. a rzeczonym lutym 2011 r., indeks cen surowców rolnych wzrósł aż o 41%. Taki skok wywołał wiele zamieszania zarówno wśród zwykłych konsumentów, jak i polityków. Ceny przebiły rekordy ustanowione w czasie poprzedniego kryzysu żywnościowego z lat 2007-2008. Nie ma powrotu do poziomów notowanych jeszcze sześć-siedem lat temu, gdy produkty rolne były prawie o połowę tańsze.
Jest cały szereg źródeł takiej sytuacji. Po pierwsze, ceny surowców rolnych i przetworzonej żywności na przestrzeni ostatnich kilku dekad były niedoszacowane. Relatywnie niskie ceny zaskutkowały niespotykaną liberalizacją polityki rolnej. Rolnicy nie byli w stanie przeznaczać większych sum na inwestycje, które pomogłyby utrzymać odpowiednią efektywność produkcji. Po drugie, różne sektory produkcji rozwijają się w różnym tempie. Rozziew pomiędzy szybującym zapotrzebowaniem na żywność pochodzenia zwierzęcego (mięso), a nieznacznym wzrostem popytu na zboża i produkty pochodzenia roślinnego, wywołany jest wzrostem zamożności konsumentów w krajach rozwijających się. Mogą sobie oni teraz pozwolić na produkty, które wcześniej w wielu społeczeństwach zaliczane były do grona luksusowych. Natomiast możliwości produkcyjne nie nadążają za tymi zmianami. Po trzecie, część surowców wykorzystywanych wcześniej jedynie przez przemysł spożywczy, teraz trafia na przykład do rafinerii. Warto zwrócić uwagę na ostatnie doniesienia z Brazylii, o których pisaliśmy w naszym serwisie przy okazji spadków cen cukru. Rząd tego kraju będzie wspierał producentów trzciny, którzy przeznaczą zbiory do wykorzystania jako komponent biopaliw. Zachęt do produkcji dla celów spożywczych jest mniej, zapasy będą się kurczyć. Po czwarte – nie bez znaczenia jest rozwój rynków terminowych, gdzie żywność stanowi przedmiot obrotu inwestorów z całego świata, dążących jedynie do podbicia ceny i sprzedaży z odpowiednim zyskiem.
Największym problemem dla przetwórców w takiej sytuacji jest wysoki koszt surowców, który nie zawsze można przenieść na docelowych odbiorców. Sytuacja rolników wydaje się nieco lepsza, ponieważ mogą czerpać większe zyski z produkcji. Ich rola w najbliższych latach powinna wzrosnąć. To dobry czas na inwestycje, szczególnie w rozwój technologiczny. Lepsze wykorzystanie dostępnych środków produkcji może stanowić częściowe zabezpieczenie przed rosnącymi kosztami tejże produkcji. O marże powinni się martwić głównie przetwórcy. Muszą szukać swojej szansy w konsolidacji i jeszcze ściślejszej współpracy z dostawcami, przy jednoczesnym ograniczaniu strat żywności. W obu przypadkach czynnikiem utrudniającym obranie właściwej strategii będą wahania cen. Tych, jak uczą doświadczenia ekonomistów na całym świecie, nie sposób precyzyjnie przewidzieć. Ilość i znaczenie czynników mających nań wpływ prawdopodobnie nigdy nie zostanie w pełni zdefiniowana. Warto zwrócić uwagę, że sytuacja na światowych rynkach ma bezpośredni wpływ również na kształtowanie się cen w Polsce.
Źródła: FAO, Biuro Analiz BGŻ