Rolnikom w trakcie pracy na polu może brakować towarzystwa i możliwości rozmowy. Badania przeprowadzone przez brytyjską organizację RSPCA w magazynie Freedom Food przyniosły zaskakujące wyniki: 61% rolników w zachodniej części Anglii mówi do swoich zwierząt.
Rolnikom nie przeszkadza fakt, że zwierzęta (najczęściej) nie odpowiadają na ich pytania. Na liście najpopularniejszych tematów rozmów znalazły się pogoda i bieżąca sytuacja życiowa rolników. Właściciele przyznali się także do zachwalania urody swoich zwierząt i omawiania z nimi aktualnych spraw dotyczących prowadzenia gospodarstwa.
Mało tego, 82% respondentów przyznała się do odtwarzania muzyki swojemu inwentarzowi. Wielu z nich stwierdzało, iż zwierzęta wydawały się bardziej odprężone, spokojne i zadowolone. Lecz to stoi w opozycji do innych rewelacji z ankiet – najczęściej granymi zwierzętom wykonawcami była hardrockowa grupa Aerosmith i kontrowersyjny raper Eminem.
Trzech rolników przyznało się do śpiewania operowych arii w trakcie prac gospodarskich.
Wcześniejsze badania prowadzone m.in. w Essex pokazały, że gdy w chlewni ustawimy radio na stację z muzyką pop, wtedy prosięta wysysają więcej pokarmu od matek i są bardziej żwawe.
To potwierdzenie tezy, że zwierzęta gospodarskie nie ustępują tym typowo domowym (jak psy i koty), jeżeli chodzi o inteligencję, wrażliwość i możliwość interakcji. W kontekście takich ustaleń naukowych, nie dziwi że organizacje międzynarodowe coraz więcej uwagi poświęcają dobrostanowi zwierząt w rolnictwie.